Na chwilę zmieniam temat, bo uznałam, że jest ważny. A chodzi mianowicie o … pogodę. WNie raz się słyszy o lekkomyślności ludzi, którzy wchodzą na lud, na przykład na jeziorze i jeżdżą po nim, nawet idą z dziećmi. A nie wiadomo przecież, jak lud jest gruby. Ta sama sytuacja odnosi się do wszystkich korzystających z dróg i to zarówno kierowców jak i pieszych. A piszę to dlatego, że nieomal sama wczoraj uniknęłam wypadku. Wracaliśmy taksuwką do domu i nie jechaliśmy szybko. Wtem jakiś samochód przed nami gwałtownie zahamował. My też, ale nas zarzuciło, i chyba nawet obruciło nas w prawo. Czułam tylko jak mimo tego jedziemy po lodzie. A przecież kierowca hamował. Na szczęście w samochud przed nami nie uderzyliśmy, a kierowca dosłownie w ostatniej chwili opanował taksówkę, bo pewnie byśmy się przewrócili na ulicy. Na szczęście miałam zapięte pasy, a kierowca jeszcze wolną ręką st arał się mnie przytrzymać, bo pewnie się bał, że upadnę. Ale serce podeszło mi pod gardło. Później tłumaczył, że ich na szkoleniach uczyli, jak wyprowadzać samochód z takiej sytuacji. A oprócz tego chyba się zatrzymaliśmy w odpowiedniej odległości. Szczerze, jeszcze nie mogę po tym ochłonąć. Ale dzięki Bogu, skończyło się dobrze. I to tyle w tym wpisie. Życzę miłego dnia. Uważajcie na siebie i innych na tyle, na ile jest to możliwe w naszej sytuacji. I zawsze w takich wypadkach obowiązuje wszystkich zasada ograniczonego zaufania.
39 To już nie są żarty. Uważajcie na pogodę.
—
by
Comments
12 odpowiedzi do „39 To już nie są żarty. Uważajcie na pogodę.”
-
Szczęście po prostu. Kolega mój nie miał tyle szczęścia, a raczej jednak miał cholerne szczęście kiedy to w pijanym widzie po którejś tam osiemnastce koleżanki zwędził rodzicom Poloneza i kompletnie go rozbił w sąsiedniej wsi. Uratowało go to, że po prostu wyleciał przez przednią szybę. Na połamanych żebrach się tylko skończyło.
-
Jak wysiadłem, nogi miałem jak z waty. Co by nie mówić, zawsze lubiłem ryzyko, ale to to było za dużo.
-
No, aż mnie zatkało.
-
Drift jest spoko, jak tylko popadało deszczu czy śniegu, zrobiło się chociaż troszkę mokro, to moi koledzy, jeżdżący samochodami z tylnym napędem zawsze robili rąda bokami, każdy zakręt ich. Miałem w życiu jedną sytuację, w której jedyny raz nie żałowałem, że nie widzę. Trasa krajowa, między Aleksandrowem Łódzkim a Zgierzem. po 1 pasie na stronę, z lewej i prawej przy drodze kawałeczek pobocza, dalej dość duże rowy, a za nimi drzewa. 2 albo 3 lata temu, przyjechał po mnie koleżka BMW E39 w Kombi, 2,5 L silnik w bęzynie + gaz, no generalnie auto porobione pod drift czyli tzw. Zgruzowane. Warunki pogodowe były następujące: -14 mrozu, padający śnieg i generalnie na drodze ślizgawica. Kolega nawiasem mówiąc był pod wpływem cholenderskim i nie tylko. Kolumbijskie tematy także w jego organiźmie wtedy gościły. Pomińmy rozwarzania, czy powinienem wsiadać, czy nie powinienem, musiałem się zwyczajnie przemieścić, a on był jedyną opcją. Na wspomnianej trasie najpierw jechał 80, ale stopniowo zaczął przyspieszać, przytym przełączając na telefonie utwory i paląc e-fajka. Finalnie rozpędziliśmy się do 160KM/H. Przy tych warunkach, gdyby nas wyobracało, gdyby trzebabyło chamować, bo to i jakieś zwierze na drogę mogło wyjść, śmierć na miejscu.
-
Masz rację. Drugi raz nie chcę już przez to przechodzić, nawet jeśli byłby to tylko trening.
-
uuuu a ja kiedyś chciałam coś takiego przeżić ale w sensie właśnie w jakichś kontrolowanych szkoleniowych warunkach, na dordze raczej nie chciała bym czegoś takiego przeżić więc wyobrażam sobie że trudno ci się z tego otrząsnąć.
-
A Poza tym wózek też się wtarabanił w jakąś zaspę, jak podjeżdżałam do restauracji na to spotkanie, które nawiaseem mówiąc było bardzo sympatyczne, ale jazda wózkiem po ulicy zimą i powrót to już raczej niekoniecznie.
-
Wierzę, bo właśnie po wszystkim tak mi kierowca mówił, że niektórzy chamują, zamiast wcisnąć gaz i że oni mieli to na szkoleniach.
-
Na lód polecam tak zwane raczki na buty. Takie gumowe nakładki ze stalowymi wypustkami. Doskonałe na lodową i śnieżną ślizgawicę. Gorzej się spisują na jakichś płytkach czy posadzce wewnątrz na przykład sklepu. No i trzeba wtedy iść delikatnie żeby nie porysować.
-
No i nawet jak się powoli idzie to na lodzie można orła wywinąć.
-
Niestety, ludzie piesi momentami zachowują się jak święte krowy. Doskonale wiem co to znaczy wpaść w poślizg, przyłożyć BMW w drzewo, zostawić za sobą cały tylny wózek tj. tylne koła driftowozu i całą dupą wwalić się do rowu. Wiele się mówi o opanowaniu pojazdu, niektórzy nawet korzystają z treningowych płyt poślizgowych celem wyuczenia się manewrów i zachowań, ale w ogulnym rozrachunku nie zawsze kierowca jest w stanie zapanować nad grzmotem warzącym często koło 2 ton. Tej zimy nawet jeździliśmy jedną BMW i mało brakowało, a skończyli byśmy w rowie. Droga niby wyłączona z ruuchu, brak prawka u kierowcy, i co najgorsze, auto nie było własnością kierowcy. Nie wiem czy w to uwierzysz, ale kiedy auto wpadnie w poślizg, bardzo często miast chamować, zaleca się depnąć gaz do podłogi.
-
A właśnie mąż mi powiedział, że ten samochó jadący przed nami nagle zahamował, bo jakaś kobieta wyszła na ulicę i tamten kierowca chciał ją przepuścić.
Skomentuj kmicic92 Anuluj pisanie odpowiedzi